Przypadek chorej na schizofrenie
Na podstawie danych z wywiadów ustalono: chora pochodzi z rodziny wielodzietnej, rodzice są rolnikami. Pacjentka ukończyła szkołę podstawową, średnią, a następnie studium nauczycielskie z profilem polonistycznym. W ciągu ostatnich ośmiu lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej. Rozwijała się w dzieciństwie prawidłowo, poważniej nie chorowała, proces kształtowania wczesnodziecięcego i przedszkolnego przebiegał prawidłowo. Nie obserwowano trudności wychowawczych rodzicielskich i pedagogicznych. Uczyła się średnio. Była pracowita, staranna, z dużym poczuciem obowiązkowości. Jednoznacznie można przyjąć, że ukształtowała się jako osobowość schizotymiczna na tle leptosomicznej konstytucji somatycznej. Od 7 miesięcy zmieniła się charakterologicznie. Stała się "zamknięta w sobie", znacznie bardziej niż dotychczas stroniła od ludzi, opuszczała bez uzasadnienia zajęcia w szkole, nie udzielała na ten temat bliższych wyjaśnień. Pytania zbywała krótkimi, mało zrozumiałymi wyjaśnieniami. Po przyjęciu do kliniki stan psychiczny chorej przedstawia się następująco: kontakt słowny nawiązuje łatwo i w sposób bezpośredni, wykazuje pełną orientację co do własnej osoby i w stosunku do otoczenia. Dane z własnego życiorysu podaje w porządku chronologicznym bardzo dokładnie, ze szczegółami. Pytana o powód przybycia do kliniki podaje, że została skierowana przez specjalistę psychiatrę, który uznał, że dotychczasowe leczenie ambulatoryjne nie przynosi oczekiwanych efektów, wobec tego konieczne staje się leczenie stacjonarne - szpitalne. Zgadza się z tym stanowiskiem i dodatkowo wyjaśnia: od paru miesięcy odczuwa lęk, którego nie rozumie. Towarzyszy jej na ulicy, w miejscu pracy, w domu, wszędzie. Paraliżuje jej osobniczą aktywność. Wychodząc na ulicę doznaje wrażenia, że przejeżdżające samochody zmieniają prędkość, jeżdżą wokół jej osoby, zwracają na nią uwagę. Przygodni przechodnie, znani pacjentce z wcześniejszego okresu lub nie znani, przyglądają się dziwnie i porozumiewają się "znaczącym wzrokiem" na jej widok. Nie rozumie tego, ale jest przekonana, że jest obserwowana, żyje na cenzurowanym. Unika wobec tego kontaktu z ludźmi, czuje przed nimi dziwny lęk. Dostrzega u siebie zaskakujące zmiany w wyglądzie zewnętrznym. Siedzi je bacznie, wiele godzin spędzając przed lustrem. Zauważyła bowiem, że zmienia się jej wykrój ust, kolor oczu, źrenice stają się dziwnie szerokie. Jest coś, co od pewnego czasu absorbuje ją i w całości wypełnia jej aktywność psychiczną. Zauważyła bowiem, że od paru tygodni jej proces myślenia uległ dziwnemu zakłóceniu. Ma uczucie, że jej myśli są znane przygodnym osobom, szczególnie te myśli, które wbrew jej woli są jej nasyłane z zewnątrz. Są to myśli obce, ale jej osobiście dotyczące. Wyrażają się w sformułowaniach wulgarnych, bardzo nieprzyjemnych, narzucających jej poczucie winy. Ma również wrażenie, że jakaś siła odebrała jej wolną wolę i stała się "marionetką" posłuszną impulsom z zewnątrz, musi spełniać polecenia i nakazy, które nie zawsze rozumie, ale są tak silne, że musi się im podporządkować.